top
logo


Strona główna Grossglockner 2011 Droga i trudności
Droga i trudności PDF Drukuj Email


Droga pierwszej wyprawy z 1800r. w górnym odcinku uchodzi dziś za klasyczną i najprostszą, choć w mojej osobistej ocenie jest dość wymagająca. Całość razem z trawersem grani pomiędzy Klein i Grosem, wyceniana jest francuską skalą na PD+ czyli w dosłownym tłumaczeniu: więcej niż „nieco trudno”.

W konkretach: Trasa zaczyna się na parkingu Lucknerhause (1920m n.p.m.), przechodzi łagodną doliną Kodnitztal przez schroniska Lucknerhutte (2241 m n.p.m.) oraz Studlhutte (2802 m n.p.m.) i Erzherzog-Johann Hutte (3454 m n.p.m.) aż do szczytu. Sprawny, mały zespół w dobrych warunkach pogodowych, startujący na lekko około 1-2 w nocy jest w stanie przejść całą drogę na szczyt i z powrotem w ciągu jednego dnia. Najczęściej zdobywa się szczyt na drugi dzień po przyjeździe z noclegiem w Studlhutte. Nasze czasy przejść (14osobowa grupa z ciężkimi plecakami, w tym przerwy): Parking - Studlhutte = 3:14h, Studlhutte - Szczyt (na lekko) = 5:31h. Szczegóły poniżej.

Grossglockner droga
Fragment mapy z programu Google Earth, (C) 2011 Geoimage Austria; zdj. schronisk: Wiktor Rozmus.

 

Początkowo od parkingu w Lucknerhutte do pierwszej restauracji droga doliną Kodnitztal jest bardzo szeroka i jeszcze przejezdna dla samochodu. Powyżej restauracji zmienia się w typową górską ścieżkę, momentami i szczególnie w końcowych odcinkach prowadząc przez nachylone pola śniegowe. Cały odcinek od parkingu do schroniska Studlhutte ma długość 4,97km i jest możliwy do pokonania w czasie 2-4h (3:14h czas naszej ekipy z ciężkimi plecakami). Trudność na razie jest minimalna i dorównuje naszym Taternickim szlakom z okresu wiosennego.

Dolina Grossglockner
Dolina Kodnitztal i drogi dojścia do Lucknerhutte, fot: Wiktor Rozmus.

 

Ubezpieczanie drogi zaczyna się już pomiędzy schroniskami Studlhutte oraz ostatnim schroniskiem przed szczytem – Erzherzog-Johann Hutte. Stalową linę poręczową widać już niedaleko powyżej śnieżnego platu lodowca Kodnitzkees. Do asekuracji na tym odcinku wystarczy nam dowolnego typu uprząż i lonż złożona z taśmy lub liny dynamicznej i dwóch karabinków. Idealna na ten odcinek jest lonża typu Via Ferrata. Skały są zaporęczowane na najbardziej wymagających odcinkach. Podczas ładnej pogody i w szczycie sezonu na tym odcinku często wytwarzają się korki powstałe przez zróżnicowane doświadczenie i szybkość wielu wspinających się ekip. Pomimo, że dwa ostatnie schroniska nie dzieli duży dystans, czas dojścia przez trudności waha się pomiędzy 2,5-3h (nasz czas: 2:40h).

Grossglockner porecz
Liny poręczowe powyżej lodowca Kodnitzkees do schroniska EJB, fot: Wiktor Rozmus.

 

Powyżej ostatniego schroniska (EJB), początkowo dość prosta droga prowadzi przez szerokie śnieżne pola lodowców Hofmannskees oraz Kleinglocknerkees. Pomimo, że pola są pozornie bardzo łatwe do przejścia, zalecam lotną asekurację całego zespołu. Spięcie liną całego zespołu doskonale się sprawdzi nawet wśród początkujących górskich turystów, choć jak zawsze należy uważać na prawidłową drogę. W sierpniu 2007r. w tym miejscu zginęło dwóch Polaków a trójka została ciężko ranna w wyniku poślizgu do szczeliny lodowej. Pod koniec biała połać zaczyna się ostro wznosić, żeby przerodzić się w śnieżną grań o małej ekspozycji. Skalno-lodowa grań następnie rozszerza się i zbliża coraz bardziej do szczytu masywu, tym samym stając się coraz bardziej stromą i trudniejszą do pokonania. Grań po kilkunastu metrach lodowo-śniegowej wspinaczki kończy się, zakręca w prawo i przechodzi finalnie w skalną grań Kleinglocknera. Stąd zaczyna się ponowne ubezpieczenie drogi i tylko kilkadziesiąt metrów w pionie, dzieli nas od pierwszego wierzchołka góry. Miejsce to łatwo rozpoznać, w wystającej skale osadzony jest stały punkt asekuracyjny (batinox) i przykręcona jest tabliczka upamiętniająca kilka ofiar, które zginęły w tym miejscu porwane przez lawinę.

Ubezpieczenie samej stromej i wąskiej grani stanowią stalowe trasery. W praktyce są to pręty różnej wielkości pionowo wbite w skałę. Część z nich nie za bardzo trzyma się już skały i prosi o wymianę, jednak póki co zapewniają jeszcze wystarczającą asekurację dla całego zespołu. Do asekuracji z użyciem traserów teoretycznie potrzebne są taśmy lub repsznury z karabinkami. W rzeczywistości jednak wiele ekip z braku sprzętu, lub innych powodów po prostu „okręca” linę wokół stalowego słupka idąc dalej w górę.

Grossglockner gran
Grań prowadząca na Kleinglockner, fot. Wiktor Rozmus.

 

Krótki (4m w pionie) i nieco nachylony fragment od szczytu Kleinglocknera, do przełęczy pomiędzy szczytami jest zabezpieczony stalową poręczówką. Przełęcz Obere Glocknerscharte ma długość kilku metrów, po czym zaczyna się ostatni, chyba najtrudniejszy moment wspinaczki na właściwy szczyt Grossglocknera. Dla osób sprawnych we wspinaczce odcinek ten jest bardzo prosty i wycenić go można zaledwie na łatwe wspinaczkowe II, jednak osobom mało wprawionym może zająć sporo czasu. Tym bardziej, że miejscami zalega śnieg, a sama wspinaczka odbywa się najczęściej w rakach, rękawiczkach i na sporej wysokości n.p.m. Całość drogi do pokonania w pionie ma 32m, po około 15 metrach teren przechodzi w mniej stromy, aż wchodzi na małą połać śniegu. Tutaj do wystających skał za pomocą wyciągów, przytwierdzony jest około dwumetrowy stalowy krzyż – zwieńczenie szczytu Grossglocknera. Czas przejścia od schroniska EJB to przedział 3-6h (czas naszej ekipy: 2:51h). Łączny czas naszego ataku szczytowego od wyjścia ze schroniska Studlhutte to 5:31h - wyjście o 5:22, na szczycie o 10:53.

Grossglockner szczyt

 

Tym co sprawia największą trudność i zajmuje najwięcej czasu, jest właśnie wspinaczka w bardzo stromym, zmrożonym śniegu. Dodatkową trudność stanowi wysokość i odczuwalny już spadek ciśnienia, oraz tym samym niższy poziomu tlenu. Dokładniej i naukowo, mówimy o mniejszym ciśnieniu parcjalnym tlenu, bo O2 w powietrzu jest nadal tyle samo, tyle że powietrza jest po prostu mniej. Ciśnienie na szczycie to około 580hPa (w zależności od pogody), jeśli więc za ciśnienie wzorcowe przyjmiemy 1020hPa, to na szczycie mamy tylko 57% ciśnienia z "nad morza". Ciężko przy tak małej wysokości mówić cokolwiek o chorobie wysokościowej, ale człowiek wyraźnie szybciej się męczy i nie jest tak sprawny jak „normalnie”. Przez typowo alpejski i często jedno – dwu dniowy program zdobywania szczytu, aklimatyzacja jest niemożliwa i w zasadzie też niepotrzebna.

Często wiejące wiatry i świeże opady mokrego śniegu, nawet w porze letniej szybko zacierają ślady codziennych ekip. Jednak w warunkach dobrej widoczności odnalezienie właściwej drogi nie sprawi nam trudności. Gdzieniegdzie i szczególnie w stromym terenie można dostrzec w śniegu wyryte całe stopnie dla raków. Asekurując się dodatkowo czekanem i liną można w ten sposób łatwo dostać się na grań szczytową, choć na tym odcinku wielu paraliżuje strach poślizgu w nachylonej śnieżnej ścianie. Umiejętność hamowania poślizgów czekanem oraz zasady asekuracji lotnej każdy członek zespołu powinien mieć doskonale opanowane. W warunkach kiepskiej widoczności (niestety dość częste), bardzo łatwo zgubić drogę podczas zejścia. Zaleca się używanie odbiornika GPS zdolnego do zapisywania naszej drogi z opcją późniejszego powrotu tą samą ścieżką (track back).

Powrót tą samą drogą wygląda bardzo podobnie jak wejście, tylko w przeciwną stronę. Wybijając rakami stopnie w śniegu trzeba to robić już na wyczucie a i tak czasami zdarzają się małe poślizgi w sypkim śniegu. Czekan, najlepiej techniczny z wygiętym styliskiem jest niezbędny. Widywałem ekipy które w bardziej stromych odcinkach używały techniki zjazdu w przyrządach asekuracyjnych, ze ściąganiem liny z ostatniego punktu (trasera). Technika ta jednak w moim odczuciu nie daje znaczącej przewagi czasowej przy sprawnym zespole poruszającym się z asekuracją. Pomimo że powrót, na pozór wydaje się szybszy, nam zajął więcej czasu niż wejście na górę (nieco ponad 6h).

Droga klasyczna nie jest jedyną. Grossglockner oferuje jeszcze kilka innych dróg na szczyt. Fanom prostej wspinaczki oraz miłośnikom Orlej Perci mogę polecić trochę krótszą ale bardziej wysiłkową trasę prowadzącą od Studlhutte, przez szczyt Luisenkopf (3207m n.p.m.), granią Luisengrat. W sposób czysto wspinaczkowy można na szczyt dostać się też innymi drogami o trudnościach nie przekraczających zazwyczaj więcej niż IV+ z przewagą II i III. Lodowych wojowników na pewno ucieszy wariant wchodzenia rynną Pallaviciniego, od południa wprost na przełęcz pomiędzy wierzchołkami. Lecz wejście tą drogą polecam w zasadzie tylko wczesną wiosną, ze względu na jeszcze duże ilości śniegu i lodu.

Grossglockner mapa
Fragment mapy wydawnictwa: Kompass Anschlusskarten Nr.037 1:50 000

 

Grossglockner polecam ludziom świadomym i doświadczonym w górach, dla nich będzie to prosta wycieczka. Wspinaczom wiedzącym co to asekuracja, oraz dobrze znającym techniki linowe, góra nie powinna przysporzyć żadnych problemów, ale pod warunkiem dobrej pogody. Pogoda w wysokich górach bywa kapryśna i w momencie jej załamania, grań przez dużą ekspozycję, nachylenie i wysokość, staje się bardzo niebezpieczna. Widać to po liczbie ofiar. W listopadzie 2010r. w skutek pobłądzenia, złej kalkulacji umiejętności w stosunku do pogody oraz ciężkich warunków atmosferycznych, pod szczytem zginęła trójka polskich alpinistów. Polecam dobrze sprawdzić prognozy pogody przed wejściem na górę i realnie ocenić nasze szanse na wejście.

 

Cała droga z dwóch pierwszych dni wyprawy została zapisana jako ścieżka GPS za pomocą komputera trekkingowego Suunto X10. Format KMZ - obsługiwany przez program Google Earth.

GPS Grossglockner

Dzień 1
GPS Grossglockner

Dzień 2

 

 

bottom
top

©


bottom

Valid XHTML and CSS.